Płytowa robota — czyli jak powstają formy modelowe.


Samą robotę rozpoczęliśmy od zamówienia płyt.

Początkowo planowaliśmy zamówić klasykę, czyli Prolab 65, jednak ostatecznie padło na 700 Terra, sprzedawane przez Milar z Grodziska Mazowieckiego. Same płyty są reklamowane, jako odpowiednik Prolabu 65, mają podobne parametry skrawania, podobną gęstość i mają dawać podobne parametry mechaniczne.

Moment kiedy docierają płyty modelowe, to z reguły moment, kiedy klamka zapada i już się wycofać nie da, bo co się z tym ciężkim badziewiem zrobi ! Tak było i tym razem, więc nie zostało nic innego niż rzucić płyty na frezarkę i zacząć frezowanie. Po kilkudziesięciu godzinach rżnięcia, udało się doprowadzić całość do takiego stanu:

Po frezowaniu można już nieco więcej powiedzieć o wyborze płyt modelowych. 700 Terra obrabia się, na pierwszy rzut oka, identycznie jak Prolab 65. Po pewnym jednak czasie, ze zdziwieniem, odkrywa się, że nowiutki frez węglikowy zaczyna piszczeć, wióry robią się gorące, a wrzeciono pokazuje wyższe obciążenie niż powinno.

Okazuje się, że te płyty, zjadają węglik spiekany momentalnie i na gorąco. Efekt był taki, że pierwsze podejście do frezowania zostało przerwane w pół obróbki wstępnej (z obawy przed blokadą freza lub starciem się go na tyle, że zacznie frezować nad detalem) i zamówieniem freza z pokryciem DLC. Dopiero takie pokrycie pozwoliło bez obaw frezować.

Efekt tego okazał się dosyć ciekawy, bo na płytach się zaoszczędza, ale narzędzie trzeba użyć już drogie. Przy tylu płytach, jednak było to wciąż znacząco na plus.

Należy w tym miejscu przedstawić technikę obróbki jaką obraliśmy. Otóż do frezowania nie były używane frezy kuliste. Sporo czasu zostało poświęcone na symulację i badania zagadnienia. W toku doświadczeń można stwierdzić, że przy powierzchniach takich ja skrzydło, zastosowanie freza palcowego pozwala uzyskać lepszą tolerancję, dla tego samego czasu obróbki. Gwarantuje również lepszą powierzchnię (bo kula, samym czubkiem, skrawa wręcz okropnie), pozwala wyrobić ostre krawędzie i płaskie powierzchnie. Ważną cechą jest też redukcja częstości zmian narzędzia oraz brak konieczności frezowania kanałów na krawędzi natarcia i spływu (ale kanał w formie ma być, stąd taki eliptyczny wałek, za spływem, został zostawiony).

Z samego efektu frezowania, jesteśmy naprawdę zadowoleni, to są absolutnie najlepsze wzorce na jakich będziemy pracować. Inną sprawą jednak jest zobaczenie ,,na żywo”  jakich rozmiarów  będzie cały model ! Co innego oglądać rendery, a co innego poczuć na żywo ten rozmiar.

Poza tym, formy mają podejście jakie u nas wyewoluowało w ostatnich czasach: wąską powierzchnie rozdziału, płytki mały rowek za spływem, tylko kilka kołków, które odznaczają jednocześnie linie podziału skrzydło-lotka i wykonane prowadzenia bagnetów.
Na tę chwilę  szlifujemy wzorce,  które następnie będą woskowane, a kolejno zaczniemy zdejmować z nich formy. Co do samej konstrukcji  mamy duże oczekiwania i ambitne plany co do wykorzystania w locie. Na razie jednak będziemy pisać o kolejnych etapach wykonania form, a później o właściwym modelu.